Skoro już złapałam to flow (tak, bardzo lubię to słowo), to czemu by nie iść dalej... Choć sama nie wiem od czego zacząć jeśli chodzi o historie z przeszłości. Może powinnam zacząć od początku, ale te dwa lata wstecz, to jednak jawią mi się jako jakaś strasznie odległa przeszłość. Żałuję, że nie pisałam na bieżąco, strasznie jestem ciekawa swoich emocji z tamtego czasu. Choć, co by nie było, pamiętam je całkiem nieźle (tak mi się przynajmniej wydaje). Dwa lata temu (plus minus, była to połowa września, rok 2015) stając twarzą w twarz ze zmianą kodu (3 z przodu) stanęłam też twarzą w twarz z życiem w pojedynkę, po bardzo długim życiu w parze. 9 lat związku, wtedy właśnie, poszło... w pizduuu, ujmując to dosadnie. Tak naprawdę bardziej bliskie byłoby mi napisać "poszło w chuj". Ale wiadomo o co chodzi. Szok i niedowierzanie. Pierwsza poważna, niestety już dorosła porażka mojego uczuciowego życia. Jak to możliwe? Przecież wszystko było OK, nie kłóciliśmy się, on zawsze był po mo...
Komentarze
Prześlij komentarz